Wyszukiwanie potraw:
Możliwe, że tego szukałeś:

Wczasy nad morzem


...przy okazji zajrzyj do Linkowni





 




Zapraszam do małej ankiety!
Czy gotowałeś już w bograczu?
Zagłosuj - to nie polityka!


SUBskrypcj@



Możesz otrzymywać wiadomości o „Kuchni węgierskiej i...”


Twój email

 
 


dowiedz się więcej » 

 
 

 

 
 
Możliwe, że tego szukałeś:

Wczasy nad morzem


...przy okazji zajrzyj do Linkowni


 

 

 
 

 

 


 
Strona główna >> Zwyczaje >> Sylwester

Nawet ci, którzy nie są zabobonni, na Sylwestra pilnują się (z uśmiechem), aby nie popełnić zwyczajowych niedociągnięć. Przypomnijmy więc, te najważniejsze przesądy...

  • Nie jedzmy drobiu, bo wydrapie nam powodzenie i szczęście.
  • Indyk sprowadzi na nas złość.
  • Ryby, w okolicach nadrzecznych, sprawią, że napłynie do nas szczęście.
  • Jeżeli na Sylwestra nie damy rady zjeść wszystkiego, to i w nadchodzącym roku nie uświadczymy niedostatku.
  • Musimy napocząć cały chleb, przez co nie zabraknie nam go w całym roku.
  • Róbmy dużo hałasu dla odegnania złych duchów. Dawniej strzelano z batów, dzwoniono, trąbiono, uderzano w kowadła, a dziś pozostały tylko papierowe (ale głośne) trąby i petardy (ostatnio zabronione na Węgrzech nawet na Sylwestra!).
  • W pogaczach zapiekano pieniążek i kto go znalazł, zostawał w natępnym roku bogaty i szczęśliwy. Pogacze należało zjeść przed północą, inaczej wróżba nie spełniała się!
  • Kto na ten dzień piekł strudla, czekało go szczęście, a jeżeli jeszcze tego strudla dobrze nadział, stawał się bogaty.
  • Panny na wydaniu gotowały do zupy gałki i wkładały do nich imiona kawalerów. Który pierwszy „wypłynął”, ten zostawał potem mężem młodej gospodyni.
  • Naczynia kuchenne należało wypełnić po brzegi - cukierniczki, solniczki, pudełka z kawą itd... Tych produktów miało nie zbraknąć w następnym roku. Jeżeli solniczki, cukierniczniki, pojemniki z mąką były puste lub niepełne - mogło potem zabraknąć soli, cukru, mąki...

(Częściowo na podstawie Nők Lapja Cafe, Székelyhidi Ágnes, 2011. 12. 28.)


 
 
Rosół z bażanta á la Újházi - Fácánleves Újházi módra (HUN)

Warto poczytać, kim był ⇒Úházi Ede?


  • Na 6 porcji: 
  • 2 bażanty lub 1 bażant i 1/2 kg mięsa z dzika lub wołowiny
  • 15 dag marchwi
  • 15 dag pietruszki
  • 1/2 główki włoskiej kapusty
  • 10 dag kalafiora
  • 5 dag pomidorów
  • 5 dag cebuli
  • 10 dag zielonego groszku
  • sól
  • pieprz
  • 1-2 pieczarki
  • 1-2 ząbki czosnku

Wypatroszonego i dokładnie oczyszczonego, wymytego bażanta wkładamy do garnka i zalewamy wodą (jeżeli mamy, to dokładamy oczywiście mięso z dzika lub wołowinę). Gotujemy na małym ogniu. W czasie gotowania kilka razy zdejmujemy pianę (rosół będzie wtedy ładny i klarowny).

Po półgodzinie dodajemy pozostałe składniki i na bardzo małym ogniu gotujemy przynajmniej ze 4 godziny. Miękkie warzywa i mięso wyjmujemy. Wywar dokładnie przecedzamy

.

Mięso bażanta zdejmujemy z kości i wkładamy zpowrotem do wywaru razem z wybranymi najładniejszymi wyrzywami i grzybami. Wyrzywa i grzyby możemy pokroić (byleby nie za drobno).

Podajemy z makaronem nitki i ewentualnie z ⇒galuszką z wątróbki.

Smacznego!

Kapłon szpikowany - Tűzdelt kappan (HUN)

Któż pamięta jeszcze, co to jest kapłon? ⇒Zajrzyjmy więc do encyklopedii!

Przeczytaliście? Smutne to, niestety, ale prawdziwe! Taki kogucik nie męczy się „niepotrzebnie” i w związku z tym, szybciej rośnie, a jego mięso jest delikatniejsze; nie jest wysportowany i łykowaty! Mięso kapłona jest o wiele bardziej tłuste, niż normalnego koguta, czy kury.

Danie to było kiedyś jednym z głównych dań sylwestrowych.


  • 1 kapłon (około 2 kg)
  • 10 dag wędzonej słoniny
  • 8 dag tłuszczu
  • sól
  • natka pietruszki

Kapłona myjemy od wewnątrz i na zewnątrz i wycieramy.
Słoninę kroimy na cieniutkie paseczki i szpikujemy nią najbardziej „mięsne” części koguta.

Pieczemy w średnio nagrzanym piekarniku (170-180°C) na rumiano.
W czasie pieczenia często polewamy roztopionym tłuszczem.
Przed podaniem, dzielimy na porcje.

Spożywamy z ziemniakami (w każdej formie), z ryżem, lub po prostu, z dobry, świeżym chlebem.

Smacznego!

Naleśniki z grzybami - Gombás palacsinta (HUN)
  • Składniki (na 10 naleśników):  
  • 20 dag grzybów (borowiki, lub smardze)
  • 10 dag masła
  • sól
  • pieprz
  • 10 placków naleśnikowych

Oczyszczone i wymyte grzyby siekamy na drobno i podsmażamy (a raczej - parujemy) na maśle. Przyprawiamy solą i pieprzem. Odstawiamy do wystygnięcia.

  • Do nadzienia możemy dodać odrobinę posiekanej i podsmażonej cebuli.

Ciasto przygotowujemy w tradycyjny sposób (mąka, dwa jajka, mleko. sól) i smażymy naleśnikowe placki.

  • Węgrzy do naleśnikowego ciasta zawsze dodają (pół na pół) - mleko i wodę sodową (mineralną). Sprawia to, że usmażone placki są lżejsze - mają więcej dziurek.

Proste, grzybowe nadzienie rozsmarowujemy cienko na plackach, po czym naleśniki zwijamy.
Układamy je w żaroodpornym naczyniu i polewamy roztopionym masłem. Zapiekamy przez 15 minut.

Podajemy na gorąco.

Smacznego!

Galareta rybna - Halkocsonya (HUN)
  • 1 kg ⇒filetów rybnych (słodkowodnych)
  • 5 dag cebuli
  • czerwona, słodka papryka
  • sól
  • pieprz

Ryby, razem z posiekaną cebulą, nastawiamy w osolonej wodzie na słabym ogniu. Po zagotowaniu się dodajemy czubatą łyżką papryki. Gotujemy dalej przez około 45-60 minut.

Ryby wyjmujemy z wywaru i układamy na głębszych talerzach (ewentulnie dzielimy na mniejsze, estetyczne porcje).

Wywar gotujemy dalej na słabym ogniu do tej pory, dopóki nie zda „egzaminu na galaretę” - łyżka wywaru wylana na talerzyk powinna zastygnąć w chłodnym miejscu (ja taką próbę wstawiam do lodówki). Czasami, można trochę pomóc żelatyną, ale to już ostateczne rozwiązanie!

Gotowy wywar przecedzamy przez gęste sito lub płótno i zalewamy nim porcje ryby.

Podajemy udekorowane cytryną... Smacznego!

  • Ryby najlepiej ugotować w esencjonalnym, przecedzonym wywarze ugotowanym wcześniej z pozostałości po filetowaniu - z rybich głów, ogonów, płetw, kręgosłupów, skóry...

Smacznego!


Karp „Rác” - Rácponty (HUN)
  • 3 kg karpia
  • 2 kg ziemniaków
  • 8 dl śmietany
  • 20 dag wędzonej słoniny
  • 15 dag tłuszczu (smalcu, margaryny)
  • 3 dag słodkiej papryki w proszku
  • 30 dag zielonej papryki
  • 15 dag pomidorów, lub 30 dag ⇒lecsó
  • 3 dag soli
  • 30 dag cebuli
  • 8 dag mąki

Oczyszczonego karpia (karpie) ⇒odfiletowywujemy. Można to zrobić w ten sposób, aby głowa tego karpia pozostała razem z płatami mięsa. Karpia nacinamy dość głęboko(jak na fotografii) i dzielimy na porcje. W nacięcia wkładamy cienkie plasterki słoniny, solimy i odstawiamy na 15-20 minut.

Po upływie tego czasu, kawałki ryby obtaczamy w mące i szybko obsmażamy wstępnie na ładny, rumiany kolor (nie „na gotowo”).

Ze skóry i ości z niewielką ilością rybnego mięsa, pozostałych po filetowaniu gotujemy esencjonalny wywar (woda, sól, pozostałości ryby). Wywar przecedzamy. Dodajemy 1 czubatą łyżkę ognistoczerwonej, słodkiej papryki. Wolno zagotowujemy i kiedy ma efektowny paprykowo-czerwony kolor, zagęszczamy śmietaną rozmieszaną z łyżką mąki. Sos zagotowujemy przy ciągłym dokładnym mieszaniu (powinien być jedwabisto jednolity). Solimy do smaku (ewentualnie dodajemy odrobinę ostrej papryki).

Cebulę kroimy w talarki wielkości monet 20 forintowych i podsmażamy na rumiano na tłuszczu.

Umyte ziemniaki gotujemy w łupinach. Obieramy je, kroimy również na plasterki i podobnie jak cebulę, lekko zarumieniamy na tłuszczu.

„Grzebień koguta”
Paprykę i pomidory kroimy na plasterki i przygotowujemy z nich proste ⇒lecsó (nie musi być tak skomplikowane!). Jeżeli mamy leczo w słoiku, zlewamy sos i za­wartość konserwy kroimy na plasterki (paseczki).

  • Można lecsó nie robić, a po prostu, wykorzystać surowe pomidory i paprykę!

Z pozostałości słoniny robimy grzebienie koguta (już gdzieś o tym pisałem...):
Słoninę kroimy na plasterki (około 0,5 cm grubości i 5-6 cm długości) razem ze skó­rą i nacinamy prostopadle aż do skóry, po czym skórę lekko wyginamy.

Zabieramy się teraz za złożenie całego dania „do kupy”...
Potrzebna nam wysoka brytfanna (może być odpowiednio szeroki, żaroodporny garnek). Smarujemy to naczynie tłuszczem i układamy w nim następujące warstwy:

  • Ugotowane i pokrojone ziemniaki;
  • Usmażona cebula;
  • Papryka i pomidory, lub lecso;
  • Porcje usmażonej ryby;
  • Wszystko polewamy naszym wykwintnym rybno-śmietanowo-paprykowym sosem, a następnie pozostałością śmietany;
  • Układamy „grzebienie koguta” (można je lekko poskręcać (powyginać) w kierunku skóry).
Karp „Rác”
Tak zapakowaną brytfannę wstawiamy do piekarnika i w 170°C pieczemy „na gotowo” - aż całość będzie bardzo sympatycznie rumiana.

Podajemy na podgrzanych talerzach, starając się każdemu z gości zapewnić po trochę ze wszystkich składników. Przy dzieleniu uważajmy, aby porcje zapieczonego karpia były świąteczno-estetyczne. Dekorujemy kolorową papryką, pomidorami, plasterkami cytryny, śnieżnobiałą śmietaną. „Grzebienie koguta” barwimy czerwoną, słodką papryką...

Potrawę tą często przygotowujemy bez sosu. Wtedy każdą z warstw dodatkowo solimy. Jadłem również taką wersję, w której ryba była układana między warstwami...

...a popijamy (jak to smaczną rybkę) - dobrym, lekkim egerskim rizlingiem...

Smacznego!

Kürtös - Kürtös kalács (HUN)

Znów mam poważny problem z tłumaczeniem! Kürt, to po węgiersku róg (instrument muzyczny i także tradycyjny myśliwski, rycerski „...róg bawoli, długi, cętkowany, kręty jak wąż boa...”).

A co ten róg ma do sylwestrowego balowania i objadania się?
Otóż ma! Ciasto, które Wam proponuję, ma kształt stosunkowo długiego, zwężającego się walca (czyli stożka) pustego w środku i przez to podobieństwo do prostego rogu, tak je nazwano.
Kiedyś była to tradycyjna, sylwestrowa „słodkość”.

Inna wersja, jest związana ze sposobem, w jaki pieczono to ciasto. Robiono to przy piecu nazywanym przez Szeklerów kürtőcső .

Nie takie to proste zrobić Kürtös kalács!
Po pierwsze potrzebne nam są szczere chęci i wytrwałość, a poza tym drewniany, zwężający się walec o średnicy około 5-7 cm i długości 30-40 cm.

  • Drewniany walec można w ostateczności zastąpić owiniętą w folię aluminiową rurką od papierowych ręczników.

Jest jeszcze jedna teoria, a mianowicie pra-Węgrzy piekli podobno to ciasto na zwykłych, prostych rogach... ...i w dodatku, w takiej formie, już było znane w czasie wielkiej wędrówki Węgrów w poszukiwaniu prastarej ojczyzny.

Zainteresowanych odsyłam do ciekawego artykułu: ⇒A kürtőskalács története .

Życzę sukcesów! Ja, robiłem takie przysmaki nawet nad ogniskiem. Świetnie udają się na grilu.
Myślę, że z powodzeniem można je piec nad elektryczną płytą kuchenną!

  • Spotkałem się w tłumaczeniach, tu, na Węgrzech z nazwą sękacz w stosunku do tego delikatesu. Bzdura! Polski, białostockie ⇒sękacze robi się zupełnie inaczej!
    Najlepsze sękacze kupuje się w Łapach, we wspaniałej ⇒Cukierni u Lecha.

  • 30 dag mąki
  • 10 dag masła
  • 5 żółtek
  • 1 dag drożdży
  • 14 dag cukru-pudru
  • 20 dag orzechów włoskich (można bez)
  • 2 dl mleka
  • sól
  • cytryna
  • rum
  • cukier waniliowy

Na stolnicy mieszamy dokładnie mąkę z masłem. Kiedyś robiono to przy pomocy jakiegoś narzędzia do siekania (szeroki nóż, tasak). Dodajemy drożdże rozpuszczone w lekko ciepłym mleku, 4 dag cukru, szczyptę soli, startą skórkę cytrynową, rum.
Zagniatamy średniej gęstości ciasto - jeżeli jest za gęste, dodajemy mleko. Gotowe ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.

Kiedy ciasto powiększy swą objętość dwukrotnie, rozwałkowujemy je na grubość 0,5 cm i tniemy na paski o szerokości 2 cm.

...a żeby było łatwiej, w Na You Tube można obejrzeć „ściągę”:

Drewniany walec (stożek) nagrzewamy nad żarem, smarujemy masłem, nawijamy na niego paski ciasta (jak gwint), w odległości (to skok gwintu) około 0,5-1 cm od siebie (niektórzy nawijają bez tych przerw).
Smarujemy białkiem, posypujemy cukrem wymieszanym z połamanymi orzechami i pieczemy na ładny, rumiany kolor, nad żarem (patrz wstęp), przy ciągłym obracaniu. Podczas pieczenia, od czasu do czasu smarujemy roztopionym masłem lub tłuszczem.

Po upieczeniu, ciasto zsuwamy z formy (dlatego forma ma kształt stożka!).

Podajemy na gorąco... Zwłaszcza na sylwestra, serwuje się do tego ciasta dżem morelowy wymieszany z taką samą pálinką!
Prawda, że pasuje na sylwestra (zwłaszcza ta pálinka!)?

Kapusta faszerowana po kolozswarsku á la Déryné - Kolozsvári töltött káposzta Déryné módra (HUN)

Kim była kobieta będąca wynalazcą tej potrawy? ⇒Déryné Széppataki Róza (1793-1872) - pierwsza wielka węgierska śpiewaczka operowa. Oprócz muzyki uwielbiała zajmować się domem, przede wszystkim - gotować.


Duże naczynie (garnek, bogrács) wyściełamy skórą ze słoniny (najlepiej w całości).
Na spodzie układamy warstwę ⇒gołąbków po węgiersku. Następnie warstwę dobrej kaszanki (czarnej i ewentualnie wątrobianej również), kawałki podgardla, głowiznę bez kości, boczek (może być wędzony), kawałki kiełbasy (wszelkiej).
Na to wszystko znów idzie warstwa gołąbków, na nie porcje ⇒pieczonego kapłona, ⇒pieczonej gęsi i znów warstwa gołąbków. ...i tak warstwami, dopóki garnek nie będzie pełen.

Każdą warstwę przyprawiamy według osobistego smaku i gustu. Do poszczególnych warstw możemy oczywiście dodać zwykłą szatkowaną kiszoną kapustę.

Zawartość garnka zalewamy wodą (tyle wody, aby przykryła wszystkie składniki) i przykrywamy skórą ze słoniny.

Gotujemy conajmniej 2-2,5 godziny - dopóki wszystkie składniki nie będą miękkie.


Podajemy podobnie, jak inne faszerowane kapusty:

Na półmisku układamy warstwę drobnej kapusty, na tą warstwę - gołąbki. Obok porcje mięsa, kaszanki, kiełbasy, słoniny, boczku itd... Co kto lubi..! Całość polewamy (lekko) gęstą śmietaną i posypujemy świeżym koperkiem.
Spożywamy zawsze na gorąco.

Smacznego!

Szylwestrowa kapusta faszerowana - Szilveszteri töltött káposzta (HUN)

Jeszcze jedna odmiana tradycyjnej, sylwestrowej, faszerowanej kapusty. Tym razem zupełnie podobna do polskich gołąbków. Tak przyrządza się je w północno-wschodnich i zachodnich Węgrzech.


  • 50 dag surowego, wędzonego boczku
  • 50 dag mielonego mięsa wieprzowego
  • 3 jajka
  • 25 dag ryżu
  • 1 duża cebula
  • kminek mielony
  • pieprz mielony
  • sól
  • 2 łyżki czerwonej, słodkiej papryki
  • majeranek
  • główka kapusty
  • 20 dag wędzonej kiełbasy
  • 2 liście laurowe
  • 3 dl śmietany

Opłukany ryż gotujemy na półmiękko.
Wędzony boczek gotujemy w dużym garnku, w dużej ilości wody, dopóki nie będzie miękki.

Kapustę obieramy z zewnętrznych liści, wycinamy głąb i gotujemy w wodzie po boczku (dolewamy tyle wody, aby cała główka była zanurzona).
W czasie gotowania, stopniowo zdejmujemy zewnętrzne liście ( uważajmy, aby liści nie rozgotować!).
Z liści, ostrym nożem ścinamy grube żyły.

  • Wody z gotowania nie wylewamy!

Po wyjęciu z wody, połowę boczku mielemy. Do mielonego mięsa dodajemy mielony boczek, jajka, półmiękki ryż, drobno pokrojoną cebulę, rozgnieciony (tarty) czosnek i przyprawiamy mielonym kminkiem, pieprzem, solą, papryką oraz majerankiem. Nadzienie wyrabiamy na jednolitą masę.

Przygotowane nadzienie zawijamy w kapuściane liście.
Liści zwykle bywa za dużo, więc ten nadmiar kroimy w paseczki.
Gołąbki układamy w dużym garnku, a między nimi pokrojoną, ugotowaną kapustę. Zalewamy wywarem z gotowania boczku i kapusty. Posypujemy pokrojonym w kostki boczkiem i plasterkami kiełbasy. Dorzucamy liście laurowe.
Powoli gotujemy, dopóki nadzienie nie będzie miękkie.

Na talerzach polewamy gęstą śmietaną.
Popijamy dobrym, czerwonym, wytrawnym ⇒winem.

Smacznego!

Krampampuli - Krampampuli (ITA,HUN,GER)

Zaczynam od wyjaśnienia - cóż to takiego znaczy?
Krampampuli, to płonący napój alkoholowy. Najbardziej popularny jest na terenach zachodnich Węgier (okolice Sopron), ale spożywa się go w cyłym kraju. To typowo zimowy napój. Pije się go zwłaszcza w okresie Świąt Bożego Narodzenia, Nowego Roku i w całym karnawale.

Sama nazwa jest pochodzenia austriacko-niemieckiego, ponieważ stamtąd przywędrował ten napój w pierwszej połowie XIX. wieku.
Podobny napój spożywa się również we Włoszech. Nazywa się go tam „parampampoli lub carampampoli”. We Włoszech dodaje się obowiązkowo grappę (wódkę z winogron o specy­ficznym zapachui smaku) oraz kawę.


Moment, kiedy podamy krampampuli będzie na pewno dla wielu gości „gwoździem programu” sylwestrowej nocy... Niebiesko płonący rum, topiący się cukier i zapach przeróżnych przypraw tworzy niezapomniany nastrój i tak podniosły, z racji Nowego Roku. Właśnie Sylwester jest doskonałą okazją do skosztowania tego czarodziejskiego napoju.


Po środku świątecznego stołu stawiamy ozdobne naczynie do mieszania punczów i grogów (raczej powinno być szklane).
Na dnie tego naczynia układamy pokrojone figi, daktyle, rodzynki, kandyzowane i suszone inne owoce, połamany chleb świętojański (to jeszcze jest do kupienia?).

Naczynie przykrywamy rusztem (dość gęstą nierdzewną siatką), którą nacieramy skórką pomarańczową. Na siatce układamy kostki cukru (najlepiej z takiego prawdziwego, „kamiennego” cukru). Cukier polewamy 1/2 litrem dobrego, mocnego, aromatycznego rumu.

Teraz gasimy światła (pozostawiamy kilka świeczek) i zapalamy cukier. Przytulamy się do ukochanej osoby (lub mocno myślimy o niej) i cierpliwie czekamy, aż topiący się cukier przekapie przez siatkę na owoce i egzotyczne bakalia.

W międzyczasie robimy grzańca z 2 litrów białego wina (z cynamonem, goździkami, skórką cytrynową). Wlewamy to wino do naszego naczynia (przez zakarmelizowaną siatkę).
Dolewamy jeszcze 1 litr gorącej herbaty, sok z dwóch cytryn i dwóch pomarańczy. Odczekujemy chwilę, ale nie pozwalamy wystygnąć.

Zdejmujemy ruszt, mieszamy i próbujemy - jeżeli brak czegoś, doprawiamy do smaku. Napój powinien być odpowiednio mocny, słodki, kwaśny, aromatyczny, ciepły, estetyczny... ale jak tu wszystkim dogodzić?

Nalewamy do ładnych szklanek, kielichów i życzymy sobie na wzajem Szczęśliwego Nowego Roku, co czynię Wam wszystkim już teraz!


 

 
Strona główna >> Zwyczaje >> Sylwester


   
Wyszukiwanie potraw:

  • Perła na dziś... 
  • Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni.
    (Carlos Ruiz Zafón)

Strona założona 08.01.2001 roku
Copyright © Józef Tita Protasiewicz, All rights reserved

Ostatnie poprawki: 25.12.2016 12:18:16


Users on-line: 1
 


Strona zawiera linki do innych stron, za których założenie nie ponosimy żadnej odpowiedzialności.
Dystansujemy się od eksterytorialnych stron, których treści nie są zgodne z prawem lub zawierają dialery.
Za treść stron dołączonych do linków odpowiadają wyłącznie ich autorzy.